Szpital Studencki w Gdańsku 

Entertainment Unlimited...... bzydal!

Temat: gdzie przychodnia??
Szpital Studencki ZOZ dla Szkół Wyższych
adres: 80-219 Gdańsk, al. Zwycięstwa 30 [obok Wydziału Chemii PG]
tel: 58 347-29-15 fax: 58 347-29-14
e-mail: zoz@pg.gda.pl
www.akademicki.gda.pl

Nie wiem jak jest z rejestracją etc. mieszkam za blisko swojej przychodni, więc nie korzystam z tej studenckiej
Źródło: chem.univ.gda.pl/forum/viewtopic.php?t=2050



Temat: TAKIE SOBIE POGADUCHY ...czyli o wszystkim i o niczym
Cytat:
Napisał Nunak no................ i do tego konsylium studenckie......
w Wojewódzkim........... ech..........
Ło matko w Gdańsku? A mi po głowie chodził ten szpital:eek:
Źródło: forum.dziecko-info.com/showthread.php?t=175780


Temat: Województwo Pomorskie
Dot.: Województwo Pomorskie
  Hej Dziewczynki :)

I dobrze, że ten męski pierwiastek zniknął, bo nam tu takich nie potrzeba :ehem:

A ja zaraz się ubieram i lecę do Szpitala Studenckiego w Gdańsku. Byłam wczoraj u ortopedy, który wymyślił, że mam zespół cieśni kanału nadgarstka i zespół kanału Guyona. Kazał mi się zaszczepić na WZW i udać się na zabieg. No cóż, dostałam wczoraj pierwszą dawkę szczepionki, ale jakoś ta jego diagnoza do mnie nie przemawia. Przecież moje objawy mają się nijak do tych schorzeń :noniewiem: Zaszczepić i tak się miałam, ale nie dam się ciąć dopóki nie będę miała pewności. Umówił mnie na dzisiaj ze swoim kolegą, ktory jemu robił taki zabieg i mam być u niego między 15:00 a 16:00. Pójdę wysłuchać co ten dla odmiany na to powie, ale nie będę umawiać się na zabieg, a już na pewno nie przed wyjazdem. Co nagle, to po diable.

I jak tu nie osiwieć :confused:
Źródło: wizaz.pl/forum/showthread.php?t=109253


Temat: Petycja do ministra zdrowia
W związku z licznymi prośbami o przedłużenie czasu zbierania podpisów pod petycją do Ministra Zdrowia, po konsultacji z Prezes Towarzystwa “J-elita”, postanowiliśmy przedłużyć zbiórkę podpisów pod petycją do końca lutego, a samo spotkanie z Ministrem Zdrowia prof.Religą zaplanować na pierwszą połowę marca.Dlatego zwracam się do wszystkich zainteresowanych, tak tych którzy juz zbierają ( zbierali ) podpisy, jak tych którzy jeszcze tego nie robią, aby zaangażować sie w akcję zbierania podpisów.Są różne sposoby takiej zbiórki np.wiemy, że zbieranie odbywa się przez związki studenckie, w zakładach pracy ( przy pomocy związków zawodowych ), w szpitalach gdzie są oddziały gastroenterologii, przez parafie i wiele innych.Do wczoraj otrzymaliśmy około 2,5 tysiąca podpisów i już jest się z czego cieszyć, ale jestem całkowicie przekonany, że do końca lutego uda nam się zebrać 10 tysięcy podpisów.Wszystko jednak zależy wyłącznie od nas samych, od naszego zaangażowania i determinacji.W końcu dzięki temu byc może uda nam się polepszyć jakość życia i leczenia chorych na NZJ, czyli nas samych lub naszych dzieci.Jeszcze raz gorąco apeluję o aktywny udział w zbiórce.Jednocześnie bardzo proszę aby wszystkie zebrane podpisy przesyłać na niżej podany adres.
Pragnę bardzo podziękować pani Elżbiecie Lesińskiej z Krakowa, która przesłała 172 podpisy, pani Ewie Ścisłowskiej z Ełku, która przesłała 14 podpisów oraz panu Wojciechowi Czarneckiemu z Gdańska.
Jest kolejny pomysł na to aby przed spotkaniem z nami Minister Zdrowia prof.Religa miał o czym myśleć, ale o tym za kilka dni, ponieważ wymaga to konsultacji z całym Zarządem Głównym Towarzystwa “J-elita”.
Bardzo serdecznie wszystkich pozdrawiam.Piotr

Siedziba Oddziału Pomorskiego Towarzystwa “J-elita”:
Klinika Pediatrii, Gastroenterologii i Onkologii Dziecięcej AM w Gdańsku
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im.M.Kopernika
ul: Nowe Ogrody 1-6 , 80-803 Gdańsk
Źródło: crohn.home.pl/forum/viewtopic.php?t=818


Temat: Politechnika
Już nie mogę się doczekać!

Będziemy podziwiać Gdańsk z zabytkowej wieży Politechniki


Ceglany budynek wieży razem z przylegającym do niej kominem powstał jako część Laboratorium Maszynowego w 1904 r. - Politechnika powstała właściwie w szczerym polu - mówi Aleksander Masłowski z Akademii Rzygaczy, zrzeszającej miłośników Gdańska, zawodowo: przewodnik turystyczny po historycznych zakamarkach miasta. - Potrzebowała infrastruktury. Aby uczelnia mogła funkcjonować, musiała mieć własną elektrownię i sieć wodociągową.

I to właśnie dzięki wieży ciśnień udało się to osiągnąć. - To jeden z najciekawszych budynków uczelni, tu było serce Politechniki pod względem różnych źródeł zasilania - dodaje Andrzej Wróblewski, dyrektor administracyjny Wydziału Mechanicznego PG, do którego należy budowla. - A był też i taki czas, kiedy wieża ciśnień służyła wszystkim mieszkańcom Wrzeszcza.

Ale budowa kotłowni i rozwój miejskiej sieci wodociągowej sprawiły, że komin i wieża ciśnień przestały być potrzebne. Powoli popadały w zapomnienie i niszczały. - Plotka o rzekomo fatalnym stanie technicznym wnętrza spowodowała, że przestały być odwiedzane przez kogokolwiek - można przeczytać w artykule o wieży, który pojawił się w uczelnianym magazynie Pismo PG.

Teraz jednak uczelnia postanowiła, że zabytkowy budynek czas wyremontować. Zamknięta od lat na cztery spusty wieża mogłaby być w końcu dostępna dla zwiedzających. - W przyszłym roku planujemy remont wieży - zapewnia Piotr Iwańczak, z-ca kanclerza Politechniki Gdańskiej. - Wieża mogłaby stać się atrakcją turystyczną. W końcu to obiekt zabytkowy.

Z budynkiem wiążą się różne miejskie historie. - Ciekawostką jest to, że była to pierwsza elektrownia uruchomiona interwencyjnie w Gdańsku w 1945 r. Miała uruchomić dźwigi w stoczni. Na polecenie Rosjan. Mówi się, że w ten sposób chcieli przeładować to, co zrabowali i wywieźć do Rosji - dodaje Masłowski. - Inna rzecz, że na murze obok komina wciąż jeszcze widnieją ślady po kulach. Bo tutaj w 45 r. zostali rozstrzelani przez czerwonoarmistów pacjenci szpitala wojskowego, który mieścił się wtedy w budynku Politechniki. Prawdopodobnie pięć albo sześć osób zostało wywleczonych ze szpitala, a potem pochowanych w zbiorowej mogile przy dzisiejszym płocie ogradzającym teren uczelni.

Budynek także w swoim wnętrzu kryje ciekawostki. - Tu są różne zabytki techniki, które będą ciekawe także dla naszych studentów, np. łączenie blach za pomocą nitów. Ten obiekt ma wartość muzealną. Dobrze, że w końcu zostanie wyremontowany. Bo pomysły na jego zagospodarowanie pojawiają się od 20 lat, były różne koncepcje, nawet projekty studenckie, które potem nie dochodziły do skutku - mówi Wróblewski.

Źródło: wolneforumgdansk.pl/viewtopic.php?t=366


Temat: Uwaga ! HIV na plaży !
Każdego dnia do Centrum Chorób Zakaźnych w Gdańsku trafia kilka osób, które pokłuły się igłami leżącymi na plażach. Ludzie są przerażeni. Takie śmieci zostawiają na plażach narkomani.

Mrożącą krew w żyłach przygodę przeżyła wczoraj pani Ilona z Łodzi wypoczywająca wraz z dzieckiem na plaży w Sopocie.
- Córka bawiła się tuż przy brzegu. Nagle przybiegła do mnie z płaczem, bo czymś się ukłuła - relacjonuje matka. - Rozgarnęłam piasek i ujrzałam... igłę ze strzykawką. Oniemiałam ze zgrozy!
- Nie ma dnia, by nie trafiło do nas przynajmniej kilka przerażonych osób, które pokłuły się igłami od strzykawek podczas spaceru wzdłuż plaży - alarmuje dr Małgorzata Lemańska z poradni przy Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku.

Córkę pani Ilony czekają teraz badania, które trzeba będzie powtarzać co kilka tygodni, by wykluczyć w jej krwi obecność wirusa HIV. Jednak brudne strzykawki i igły to poważne zagrożenie zarażenia się również innymi chorobami i wirusami. Zdaniem plażowiczów, najgorzej pod tym względem prezentują się plaże w Trójmieście. Kapsle, ostre patyki, pobite butelki i właśnie strzykawki, to tylko niektóre ze ,znalezisk".

Igły, strzykawki i śmieci.

Tak zdaniem plażowiczów prezentują się plaże na Pomorzu. Codziennie kilkadziesiąt osób rani sobie stopy ostrymi przedmiotami, kilka z nich - porzuconymi przez narkomanów igłami.
Codziennie kilku turystów robi badania na HIV w poradni przy Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku. Jedną z nich jest kilkuletnia córka pani Ilony z Łodzi, która wczoraj w Sopocie nadepnęła na brudną igłę.
Dziewczynkę czekają teraz badania, które trzeba będzie powtarzać co kilka tygodni, by wykluczyć w jej krwi obecność wirusa HIV.
- Nie ma dnia, by nie trafiło do nas przynajmniej kilka osób - potwierdza dr Małgorzata Lemańska z poradni przy Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku. - Na porzuconych igłach i strzykawkach mogą się czaić różne groźne wirusy, nie tylko HIV.
Lęk o zdrowie dziecka towarzyszyć będzie pani Ilonie przez wiele miesięcy, bo tyle czasu musi minąć, by wyniki kolejnych badań wykluczyły nie tylko zakażenie HIV, ale również wirusem zapalenia wątroby typu B i C. Na szczęście groźba ryzyka zakażeniem HIV jest niewielka, gdyż wirus ten jest wrażliwy na czynniki atmosferyczne. Zdecydowanie dłużej żyją inne wirusy, jak choćby żółtaczki zakaźnej.

Dużo zależy od plażowiczów

Andrzej Misterek z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Sopocie nie zgadza się z opiniami turystów. - Plaża jest czysta - mówi. - Są one sprzątane codziennie w nocy. Wtedy pracują tu przesiewarki. Opróżniane są też na bieżąco kosze na śmieci. Jednak tak naprawdę dużo zależy od kultury samych plażowiczów.
Inne zdanie na temat czystości i bezpieczeństwa wybrzeżowych plaż mają lekarze i pielęgniarki. To ich pomocy szukają potem ofiary potłuczonych butelek po piwie, pustych puszek, kapsli.
- Wśród pacjentów, którzy przez całą dobę trafiają do naszego ambulatorium chirurgicznego, zwykle dwie, trzy osoby to plażowicze ze skaleczeniami i ranami ciętymi, głównie na stopach - potwierdza Andrzej Kałużny, dyrektor Szpitala Studenckiego w Gdańsku. - Nie zawsze wystarczy im założyć opatrunek, często trzeba ich szyć. Rana musi się zagoić, urlop ucieka. Jak się okazuje, spacer brzegiem morza jest dość ryzykowny.

Problem jest wszędzie

Reporterzy ,Dziennika Bałtyckiego" sprawdzili wczoraj, jak wygląda sytuacja na kilku innych nadmorskich plażach w regionie. Właściwie wszędzie znalazłoby się coś do poprawienia, gdyż strzykawki i igły w piasku to nie tylko trójmiejski problem.
Plaża i kąpielisko na gdańskich Stogach zdumiewają czystością i nowoczesnością. Nieco gorzej jest już jednak w Brzeźnie. Tutaj łatwo natrafić na kapsle, kawałki szkła, a nawet... sterty śmieci.
Na gdyńskich plażach jest bardzo czysto. Nie widać porozrzucanych puszek, butelek czy papierów.
- O godzinie 5 wyruszają na plaże ekipy sprzątające. Doprowadzenie plaż do porządku trwa cztery godziny. Poza tym przez cały dzień 6 pracowników pilnuje na nich porządku - informuje Aleksander Trzebiatowski, dyrektor firmy Delta zajmującej się sprzątaniem plaż.
O czystość dba się także we Władysławowie, choć jak przyznają lokalni urzędnicy problem strzykawek i igieł znajdowanych na plażach nie jest im obcy. Problemem na władysławowskich plażach są osoby, które obierają sobie to miejsce jako... sypialnię.
- Obawiamy się, że to za ich sprawą na plaży można później znaleźć strzykawki - przyznaje Jerzy Bolda, kierownik działu oczyszczania miasta we Władysławowie. - Policjanci i pogranicznicy usuwają ich z terenu plaży. To teren przygraniczny, spać można w pensjonatach.
Wolę ciepłe kraje
- Plaże są potwornie brudne - mówi Karolina Siemaszko z Łodzi, wypoczywająca w Trójmieście. - Z roku na rok jest tu coraz gorzej. Wolę pojechać do ciepłych krajów. Tam przynajmniej dbają, by turysta nie pokaleczył się na plaży.

źródło: Dziennik Bałtycki
Źródło: e-gym.pl/showthread.php?t=919